szybki specjal wpis
1. madz umiera
2. http://www.sendspace.com/file/6wjko3 HIT
3.jutro koncert <3
4.ide spac
4.kcM ^^
środa, 27 lutego 2008
"Piknik na skraju drogi"
mały fragment "pikniku" który jakoś mnie tak utkwił w pamięci i wrzucę se go tu
[...]
W "Barge" było mnóstwo światła i bardzo smacznie pachniało."Barge" również się zmienił - ani nie potańczysz, ani się nie ubawisz jak niegdyś. Szuwaks już nie przychodzi, brzydzi się, a Red Shoehart wsunął tu pewnie swój piegowaty nos, skrzywił się i wyszedł. Ernest ciągle jeszcze siedzi, interes prowadzi jego stara, dorwała się nareszcie - stali, solidni klienci, cały Instytut przychodzi na obiady i wyżsi oficerowie również - przytulne gabinety, smaczna kuchnia, niedrogo i zawsze świeże piwo. Dobra, stara gospoda.
W jednym z gabinetów Nunnun zauważył Walentina Pillmana. Laureat siedział nad filiżanką kawy i czytał złożony na połowę miesięcznik, Nunnun podszedł do stolika.
- Czy można się przysiąść? - zapytał. Walentin podniósł na niego czarne okulary.
- A - powiedział. - Proszę bardzo.
- Za chwilę, tylko ręce umyję - powiedział Nunnun przypomniawszy sobie nagle pryszcz.
Znali go tu dobrze. Kiedy wrócił i usiadł naprzeciw Walentina. Na stole już stał mały ruszt z dymiącym churasco i piwo w wysokim kuflu - nie za zimne, nie za ciepłe, takie, jakie lubił. Walentin odłożył miesięcznik i wypił łyczek kawy.
- Słuchaj - powiedział Nunnun odkrawając kawałek mięsa. - Jak sądzisz, czym się to wszystko skończy?
- Co masz na myśli?
- Lądowanie, Strefy, stalkerzy, ośrodki wojskowo - przemysłowe, ta cała kasza... Czym to wszystko może się skończyć?
Walentin długo patrzył na Nunnuna ślepymi, czarnymi szkłami, następnie zapalił papierosa i powiedział:
- Dla kogo? Skonkretyzuj.
- No, powiedzmy, dla całej ludzkości.
- To zależy od tego, czy będziemy mieli szczęście, czy nie - powiedział Walentin. - Teraz już wiemy, że dla ludzkości, pojmowanej jako całość. Lądowanie przeszło w gruncie rzeczy bez śladu. Dla ludzkości zresztą wszystko mija bez śladu. Oczywiście, niewykluczone, że wyciągając na ślepo kasztany z tego ognia, koniec końców wyciągniemy coś takiego, co sprawi, że życie na naszej planecie stanie się w ogóle niemożliwe. To naturalnie będzie pech. Jednakże chyba zgodzisz się ze mną, że coś podobnego zagrażało ludzkości zawsze. - Ruchem dłoni rozproszył dym z papierosa. - Widzisz, ja już dawno odwykłem od rozważań na temat ludzkości jako takiej. Ludzkość, pojmowana jako całość, jest zbyt stacjonarnym układem - nie ma sposobu, żeby ją ruszyć z miejsca.
- Tak uważasz? - z rozczarowaniem zapytał Nunnun. - No cóż, może i masz rację...
- Powiedz mi szczerze, Richard - wyraźnie zabawiając się zaczął Walentin. - Na przykład dla ciebie, człowieka interesu, co się zmieniło w związku z Lądowaniem? Dowiedziałeś się, że we Wszechświecie istnieje co najmniej jeszcze jeden rozum oprócz ludzkiego. No i co?
- Jak by ci tu powiedzieć? - wykrztusił Nunnun. Już żałował, że zaczął tę rozmowę. Nie było o czym mówić. - Co się zmieniło dla mnie? Na przykład już od wielu lat czuję się trochę nieswojo, może nawet niepewnie. Dobrze, tamci wpadli na chwilę i od razu się wynieśli. A jeżeli przylecą znowu i przyjdzie im do głowy pozostać? Dla mnie, człowieka interesu, to nie jest, widzisz, retoryczne pytanie - kim oni są, jak żyją i czego chcą? W najbardziej prymitywnym wariancie, muszę myśleć, jak w razie czego mam przestawić produkcję. Muszę być przygotowany. A jeżeli w ogóle okażę się zbyteczny w ich systemie? - Ożywił się. - A jeżeli my wszyscy okażemy się zbyteczni? Słuchaj, Walentin, jeżeli już rozmawiamy na ten temat, czy istnieją jakieś odpowiedzi na te pytania? Kim oni są, czego chcieli i czy wrócą, czy nie?
- Odpowiedzi istnieją - odparł Walentin uśmiechając się. - Jest ich nawet bardzo wiele, możesz sobie wybrać dowolną, wedle gustu.
- A jak ty sam uważasz?
- Mówiąc szczerze nigdy nie pozwalałem sobie rozmyślać poważnie na ten temat. Dla mnie Lądowanie to przede wszystkim unikalne wydarzenie, coś, co umożliwia przeskoczenie kilku stopni naraz w procesie poznania. Powiedzmy, coś w rodzaju podróży w przyszłość techniki. No, mniej więcej tak, jakby w laboratorium Izaaka Newtona znalazł się nagle współczesny generator kwantowy...
- Newton by nic nie zrozumiał.
- Jesteś w błędzie! Newton był wyjątkowo bystrym człowiekiem.
- Tak? no dobrze. Bóg z nim, to znaczy z Newtonem. Ale jak ty sam, pomimo wszystko, interpretujesz Lądowanie? niechże to będzie nawet niepoważna interpretacja...
- Dobrze, odpowiem ci. Ale muszę cię uprzedzić, Richard, że twoje pytanie leży w kompetencji pewnej pseudonauki, zwanej ksenologią. Ksenologia to sprzeczna z naturą krzyżówka naukowej fantastyki z logiką formalną. U podstaw jej metodyki leży fałszywa przesłanka - przypisywanie pozaziemskiemu intelektowi ludzkiej psychiki.
- Dlaczego fałszywa? - zapytał Nunnun.
- A dlatego, że biolodzy już się raz sparzyli, kiedy próbowali przypisać psychikę człowieka zwierzętom. Ziemskim zwierzętom, zauważ.
- Przepraszam - powiedział Nunnun. - To zupełnie inna sprawa. Przecież mówimy o psychologii rozumnych istot.
- Tak. Wszystko byłoby znakomicie, gdybyśmy wiedzieli, co to takiego rozum.
- A czy nie wiemy? - zdziwił się Nunnun.
- Wyobraź sobie, że nie. Zwykle punktem wyjścia jest niezmiernie prymitywne założenie: rozum jest to ta właściwość człowieka, która różni jego działanie od działania zwierząt. Taka, rozumiesz mnie próba odgraniczenia właściciela od jego psa, który jakoby wszystko rozumie, tylko nie potrafi powiedzieć. Zresztą z tej prymitywnej definicji wynikają logicznie inne, ciekawsze. Bazują one na gorzkich, wnioskach z obserwacji wspomnianej już działalności człowieka. Na przykład: rozumem nazywamy zdolność żywej istoty do popełniania uczynków niecelowych i pozbawionych wszelkiego sensu.
- Tak, to o nas - zgodził się Nunnun.
- Niestety. Albo, powiedzmy, definicja - hipoteza. Rozum jest to skomplikowany instynkt, który się jeszcze ostatecznie nie ukształtował. Przyjmujemy, że instynktowna działalność jest zawsze racjonalna i celowa. Upłynie milion lat, instynkt ukształtuje się ostatecznie i wtedy przestaniemy popełniać błędy, która to umiejętność stanowi zapewne immanentną cząstkę rozumu. I wówczas, jeżeli coś się zmieni we wszechświecie, spokojnie sobie wymrzemy - właśnie dlatego, że oduczyliśmy się popełniać błędy, to znaczy wypróbowywać różne, nie przewidziane rygorystycznym programem warianty.
- W twojej interpretacji to wszystko wygląda jakoś obraźliwie.
- Proszę bardzo, służę ci następną definicją, niezmiernie wzniosłą i szlachetną. Rozum jest to umiejętność wykorzystywania potencjału otaczającego nas świata, bez uciekania się zniszczenia tego świata.
Nunnun skrzywił się i pokręcił głową.
- Nie - powiedział. - To nie o nas... no a co powiesz o twierdzeniu, że człowiek w odróżnieniu od zwierząt odczuwa nieprzepartą potrzebę wiedzy? Gdzieś o tym czytałem.
- Ja również - powiedział Walentin. - Ale całe nieszczęście polega na tym, że człowiek, a w każdym razie ludzkość w swojej masie, bez trudu przezwycięża tę swoją potrzebę wiedzy. Moim zdaniem taka potrzeba w ogóle nie istnieje. Istnieje potrzeba zrozumienia świata, a do tego wiedza nie jest potrzebna. Dla przykładu hipoteza o Bogu daje z niczym nieporównywalną możliwość zrozumienia absolutnie wszystkiego, absolutnie niczego się nie dowiadując... Daj człowiekowi maksymalnie uproszczony model świata i interpretuj każde wydarzenie w oparciu o ten uproszczony system. Takie podejście do problemu nie wymaga żadnej wiedzy. Kilka wyuczonych formułek plus tak zwana intuicja, i tak zwany zmysł praktyczny, i tak zwany zdrowy rozsądek.
- Poczekaj - powiedział Nunnun. Dopił piwo i z hałasem postawił pusty kufel na stole. - Nie odbiegajmy od tematu. Na przykład: człowiek spotyka istotę z innej planety. Jak poznają, że obaj są rozumni?
- Nie mam pojęcia - oświadczył ubawiony Walentin. - Wszystko, co czytałem na ten temat, sprowadza się do błędnego koła. Jeżeli oboje są zdolni do nawiązania kontaktu, to znaczy, że są rozumni. I na odwrót - jeżeli są rozumni, to są zdolni do nawiązania kontaktu. Uogólniając - jeżeli istota z innej planety ma honor posiadać ludzką psychikę, to znaczy, że jest rozumna. Tak to wygląda.
- Masz ci los - powiedział Nunnun. - A ja myślałem, że już wszystko jest posegregowane i leży na odpowiednich półkach...
- Posegregować nawet małpa potrafi - zauważył Walentin.
[..]
- Wszystko jedno - powiedział z uporem. - To niemożliwe, niech was diabli wezmą! Skąd, wy uczeni, tak gardzicie ludźmi? Dlaczego bez przerwy staracie się ich poniżyć?
- Chwileczkę - powiedział Walentin. - Posłuchaj... Zapytacie mnie: w czym jest wielkość człowieka? W tym, że wyzwolił nieomal kosmiczne moce przyrody? Że w czasie tak krótkim zawładnął planetą i wyrąbał sobie okno na Wszechświat? Nie w tym, że mimo to przetrwał i zamierza przetrwać również w przyszłości.
Zapanowało milczenie. Nunnun rozmyślał.
- Być może... - powiedział niepewnie. - Oczywiście, z takiego punktu widzenia...
- Nie przejmuj się - niefrasobliwie powiedział Walentin. - Piknik - to przecież tylko moja hipoteza. I nawet nie hipoteza, szczerze mówiąc, tylko tak, obrazek... Tak zwani poważni ksenologowie próbują uzasadnić znacznie solidniejsze i pochlebniejsze dla ludzkości wersje. Na przykład: że żadnego Lądowania nie było, że Lądowanie dopiero nastąpi. Pewien niezmiernie wysoko rozwinięty Intelekt zrzucił na Ziemię kontenery z próbkami swoich osiągnięć w dziedzinie kultury materialnej. Intelekt ów oczekuje, że po zapoznaniu się z tymi próbkami dokonamy skoku w dziedzinie techniki i wówczas będziemy w stanie posłać w odpowiedzi sygnały oznaczające, że jesteśmy gotowi do nawiązania kontaktu. Może taka interpretacja bardziej ci odpowiada?
- To już znacznie lepiej - powiedział Nunnun. - Widzę, że i między uczonymi trafiają się przyzwoici ludzie.
- Albo jeszcze inaczej. Lądowanie istotnie miało miejsce, ale tamci wcale się nie wynieśli. Faktycznie nadal jesteśmy z nimi w kontakcie, tylko o tym nie wiemy. Przybysze zagnieździli się w Strefach i starannie nas studiują, przygotowując jednocześnie ludzi do okrutnych cudów czasu, który nadchodzi.
[...]
W "Barge" było mnóstwo światła i bardzo smacznie pachniało."Barge" również się zmienił - ani nie potańczysz, ani się nie ubawisz jak niegdyś. Szuwaks już nie przychodzi, brzydzi się, a Red Shoehart wsunął tu pewnie swój piegowaty nos, skrzywił się i wyszedł. Ernest ciągle jeszcze siedzi, interes prowadzi jego stara, dorwała się nareszcie - stali, solidni klienci, cały Instytut przychodzi na obiady i wyżsi oficerowie również - przytulne gabinety, smaczna kuchnia, niedrogo i zawsze świeże piwo. Dobra, stara gospoda.
W jednym z gabinetów Nunnun zauważył Walentina Pillmana. Laureat siedział nad filiżanką kawy i czytał złożony na połowę miesięcznik, Nunnun podszedł do stolika.
- Czy można się przysiąść? - zapytał. Walentin podniósł na niego czarne okulary.
- A - powiedział. - Proszę bardzo.
- Za chwilę, tylko ręce umyję - powiedział Nunnun przypomniawszy sobie nagle pryszcz.
Znali go tu dobrze. Kiedy wrócił i usiadł naprzeciw Walentina. Na stole już stał mały ruszt z dymiącym churasco i piwo w wysokim kuflu - nie za zimne, nie za ciepłe, takie, jakie lubił. Walentin odłożył miesięcznik i wypił łyczek kawy.
- Słuchaj - powiedział Nunnun odkrawając kawałek mięsa. - Jak sądzisz, czym się to wszystko skończy?
- Co masz na myśli?
- Lądowanie, Strefy, stalkerzy, ośrodki wojskowo - przemysłowe, ta cała kasza... Czym to wszystko może się skończyć?
Walentin długo patrzył na Nunnuna ślepymi, czarnymi szkłami, następnie zapalił papierosa i powiedział:
- Dla kogo? Skonkretyzuj.
- No, powiedzmy, dla całej ludzkości.
- To zależy od tego, czy będziemy mieli szczęście, czy nie - powiedział Walentin. - Teraz już wiemy, że dla ludzkości, pojmowanej jako całość. Lądowanie przeszło w gruncie rzeczy bez śladu. Dla ludzkości zresztą wszystko mija bez śladu. Oczywiście, niewykluczone, że wyciągając na ślepo kasztany z tego ognia, koniec końców wyciągniemy coś takiego, co sprawi, że życie na naszej planecie stanie się w ogóle niemożliwe. To naturalnie będzie pech. Jednakże chyba zgodzisz się ze mną, że coś podobnego zagrażało ludzkości zawsze. - Ruchem dłoni rozproszył dym z papierosa. - Widzisz, ja już dawno odwykłem od rozważań na temat ludzkości jako takiej. Ludzkość, pojmowana jako całość, jest zbyt stacjonarnym układem - nie ma sposobu, żeby ją ruszyć z miejsca.
- Tak uważasz? - z rozczarowaniem zapytał Nunnun. - No cóż, może i masz rację...
- Powiedz mi szczerze, Richard - wyraźnie zabawiając się zaczął Walentin. - Na przykład dla ciebie, człowieka interesu, co się zmieniło w związku z Lądowaniem? Dowiedziałeś się, że we Wszechświecie istnieje co najmniej jeszcze jeden rozum oprócz ludzkiego. No i co?
- Jak by ci tu powiedzieć? - wykrztusił Nunnun. Już żałował, że zaczął tę rozmowę. Nie było o czym mówić. - Co się zmieniło dla mnie? Na przykład już od wielu lat czuję się trochę nieswojo, może nawet niepewnie. Dobrze, tamci wpadli na chwilę i od razu się wynieśli. A jeżeli przylecą znowu i przyjdzie im do głowy pozostać? Dla mnie, człowieka interesu, to nie jest, widzisz, retoryczne pytanie - kim oni są, jak żyją i czego chcą? W najbardziej prymitywnym wariancie, muszę myśleć, jak w razie czego mam przestawić produkcję. Muszę być przygotowany. A jeżeli w ogóle okażę się zbyteczny w ich systemie? - Ożywił się. - A jeżeli my wszyscy okażemy się zbyteczni? Słuchaj, Walentin, jeżeli już rozmawiamy na ten temat, czy istnieją jakieś odpowiedzi na te pytania? Kim oni są, czego chcieli i czy wrócą, czy nie?
- Odpowiedzi istnieją - odparł Walentin uśmiechając się. - Jest ich nawet bardzo wiele, możesz sobie wybrać dowolną, wedle gustu.
- A jak ty sam uważasz?
- Mówiąc szczerze nigdy nie pozwalałem sobie rozmyślać poważnie na ten temat. Dla mnie Lądowanie to przede wszystkim unikalne wydarzenie, coś, co umożliwia przeskoczenie kilku stopni naraz w procesie poznania. Powiedzmy, coś w rodzaju podróży w przyszłość techniki. No, mniej więcej tak, jakby w laboratorium Izaaka Newtona znalazł się nagle współczesny generator kwantowy...
- Newton by nic nie zrozumiał.
- Jesteś w błędzie! Newton był wyjątkowo bystrym człowiekiem.
- Tak? no dobrze. Bóg z nim, to znaczy z Newtonem. Ale jak ty sam, pomimo wszystko, interpretujesz Lądowanie? niechże to będzie nawet niepoważna interpretacja...
- Dobrze, odpowiem ci. Ale muszę cię uprzedzić, Richard, że twoje pytanie leży w kompetencji pewnej pseudonauki, zwanej ksenologią. Ksenologia to sprzeczna z naturą krzyżówka naukowej fantastyki z logiką formalną. U podstaw jej metodyki leży fałszywa przesłanka - przypisywanie pozaziemskiemu intelektowi ludzkiej psychiki.
- Dlaczego fałszywa? - zapytał Nunnun.
- A dlatego, że biolodzy już się raz sparzyli, kiedy próbowali przypisać psychikę człowieka zwierzętom. Ziemskim zwierzętom, zauważ.
- Przepraszam - powiedział Nunnun. - To zupełnie inna sprawa. Przecież mówimy o psychologii rozumnych istot.
- Tak. Wszystko byłoby znakomicie, gdybyśmy wiedzieli, co to takiego rozum.
- A czy nie wiemy? - zdziwił się Nunnun.
- Wyobraź sobie, że nie. Zwykle punktem wyjścia jest niezmiernie prymitywne założenie: rozum jest to ta właściwość człowieka, która różni jego działanie od działania zwierząt. Taka, rozumiesz mnie próba odgraniczenia właściciela od jego psa, który jakoby wszystko rozumie, tylko nie potrafi powiedzieć. Zresztą z tej prymitywnej definicji wynikają logicznie inne, ciekawsze. Bazują one na gorzkich, wnioskach z obserwacji wspomnianej już działalności człowieka. Na przykład: rozumem nazywamy zdolność żywej istoty do popełniania uczynków niecelowych i pozbawionych wszelkiego sensu.
- Tak, to o nas - zgodził się Nunnun.
- Niestety. Albo, powiedzmy, definicja - hipoteza. Rozum jest to skomplikowany instynkt, który się jeszcze ostatecznie nie ukształtował. Przyjmujemy, że instynktowna działalność jest zawsze racjonalna i celowa. Upłynie milion lat, instynkt ukształtuje się ostatecznie i wtedy przestaniemy popełniać błędy, która to umiejętność stanowi zapewne immanentną cząstkę rozumu. I wówczas, jeżeli coś się zmieni we wszechświecie, spokojnie sobie wymrzemy - właśnie dlatego, że oduczyliśmy się popełniać błędy, to znaczy wypróbowywać różne, nie przewidziane rygorystycznym programem warianty.
- W twojej interpretacji to wszystko wygląda jakoś obraźliwie.
- Proszę bardzo, służę ci następną definicją, niezmiernie wzniosłą i szlachetną. Rozum jest to umiejętność wykorzystywania potencjału otaczającego nas świata, bez uciekania się zniszczenia tego świata.
Nunnun skrzywił się i pokręcił głową.
- Nie - powiedział. - To nie o nas... no a co powiesz o twierdzeniu, że człowiek w odróżnieniu od zwierząt odczuwa nieprzepartą potrzebę wiedzy? Gdzieś o tym czytałem.
- Ja również - powiedział Walentin. - Ale całe nieszczęście polega na tym, że człowiek, a w każdym razie ludzkość w swojej masie, bez trudu przezwycięża tę swoją potrzebę wiedzy. Moim zdaniem taka potrzeba w ogóle nie istnieje. Istnieje potrzeba zrozumienia świata, a do tego wiedza nie jest potrzebna. Dla przykładu hipoteza o Bogu daje z niczym nieporównywalną możliwość zrozumienia absolutnie wszystkiego, absolutnie niczego się nie dowiadując... Daj człowiekowi maksymalnie uproszczony model świata i interpretuj każde wydarzenie w oparciu o ten uproszczony system. Takie podejście do problemu nie wymaga żadnej wiedzy. Kilka wyuczonych formułek plus tak zwana intuicja, i tak zwany zmysł praktyczny, i tak zwany zdrowy rozsądek.
- Poczekaj - powiedział Nunnun. Dopił piwo i z hałasem postawił pusty kufel na stole. - Nie odbiegajmy od tematu. Na przykład: człowiek spotyka istotę z innej planety. Jak poznają, że obaj są rozumni?
- Nie mam pojęcia - oświadczył ubawiony Walentin. - Wszystko, co czytałem na ten temat, sprowadza się do błędnego koła. Jeżeli oboje są zdolni do nawiązania kontaktu, to znaczy, że są rozumni. I na odwrót - jeżeli są rozumni, to są zdolni do nawiązania kontaktu. Uogólniając - jeżeli istota z innej planety ma honor posiadać ludzką psychikę, to znaczy, że jest rozumna. Tak to wygląda.
- Masz ci los - powiedział Nunnun. - A ja myślałem, że już wszystko jest posegregowane i leży na odpowiednich półkach...
- Posegregować nawet małpa potrafi - zauważył Walentin.
[..]
- Wszystko jedno - powiedział z uporem. - To niemożliwe, niech was diabli wezmą! Skąd, wy uczeni, tak gardzicie ludźmi? Dlaczego bez przerwy staracie się ich poniżyć?
- Chwileczkę - powiedział Walentin. - Posłuchaj... Zapytacie mnie: w czym jest wielkość człowieka? W tym, że wyzwolił nieomal kosmiczne moce przyrody? Że w czasie tak krótkim zawładnął planetą i wyrąbał sobie okno na Wszechświat? Nie w tym, że mimo to przetrwał i zamierza przetrwać również w przyszłości.
Zapanowało milczenie. Nunnun rozmyślał.
- Być może... - powiedział niepewnie. - Oczywiście, z takiego punktu widzenia...
- Nie przejmuj się - niefrasobliwie powiedział Walentin. - Piknik - to przecież tylko moja hipoteza. I nawet nie hipoteza, szczerze mówiąc, tylko tak, obrazek... Tak zwani poważni ksenologowie próbują uzasadnić znacznie solidniejsze i pochlebniejsze dla ludzkości wersje. Na przykład: że żadnego Lądowania nie było, że Lądowanie dopiero nastąpi. Pewien niezmiernie wysoko rozwinięty Intelekt zrzucił na Ziemię kontenery z próbkami swoich osiągnięć w dziedzinie kultury materialnej. Intelekt ów oczekuje, że po zapoznaniu się z tymi próbkami dokonamy skoku w dziedzinie techniki i wówczas będziemy w stanie posłać w odpowiedzi sygnały oznaczające, że jesteśmy gotowi do nawiązania kontaktu. Może taka interpretacja bardziej ci odpowiada?
- To już znacznie lepiej - powiedział Nunnun. - Widzę, że i między uczonymi trafiają się przyzwoici ludzie.
- Albo jeszcze inaczej. Lądowanie istotnie miało miejsce, ale tamci wcale się nie wynieśli. Faktycznie nadal jesteśmy z nimi w kontakcie, tylko o tym nie wiemy. Przybysze zagnieździli się w Strefach i starannie nas studiują, przygotowując jednocześnie ludzi do okrutnych cudów czasu, który nadchodzi.
Blue
Poborowy krzyś melduje się ^^, dzisiaj otrzymałem książeczkę wojskową z wpisem A ; p
no i jak zawsze było śmiechowo ; p, wpierw, według wskazówek malinowskiego udaliśmy sie za jego uczelnię do WKU (ah te schody... >.<) ale żeby nie było za pięknie okazało się że to nie tu i jak potem sie dowiedziałem od pułkownika to gdyby były tam nasze karty to od razu byśmy dostali powołanie do woja hahaha xD
ale jakoś dobrnęliśmy do tego domu nauczyciela (a nawet go minęliśmy ^^) i zaczęła się komedia xD, na dzień dobry poszedł patryś bez dowodu- rzucił kolesiowi kartę motorowerową która wyglądała jak papier toaletowy a żeby w razie był potrzebny PESEL dorzucił kartę emeryta-rencisty XD dostał pojazd od kolesia ale co tam ^^
dalej był irek- bez zaświadczenia że się uczy, bez zdjęć etc etc tez odebrał pogadankę i ruszylmy do poczekalni oglądać tarot na tv4 a z pokoju obok dobiegały rytmy ballady o kwiatach (tak, to ta z "Rezerwatu" XD)
w międzyczasie jak czekaliśmy na rejestrację i resztę mieliśmy wykład o wspaniałościach wojska, wykład o HIV i AIDS no i w końcu HIT każdej komisji- Armageddon ! podobnoć to co roku puszczają ^^
potem już jakoś minęło, rejestracja, lekarz, pułkownik, książeczka i dłuuuga na miasto, na kebaba ; p
poszlimy na jakiegoś kebaba, "chodźcie tam gdzie jest browar", no i poszlimy do jakiejś kebabowni za katedrą w której za 8zł dostałem rekordowo małe coś oraz kupiłem 1 warkę w cenie 3 ; o to przegło paukę
ale przynajmniej dobrze smakował ^^
no i jeszcze w drodze powrotnej krejzi babcia ~50 z kanikułami haha puszczała sobie na komie i ogólnie jej teksty jak gadała przez fon owniły haha
w międzyczasie poszukuję jakiegoś ciekawego kompakcika do ~800zl, mam już parę typów ale wciąż pozostaje kwestia sponsoringu... może uda sie od rodziców choć trochę zorganizować a resztę się jakoś skroi
planuję znów spróbować szczęścia w marshe na weekendy... oby coś tym razem wypaliło to będzie super picuś glancuś ; p
a teraz trza się choć na chwilę zabrać do fizyki żeby ten jedyny sprawdzian napisać całkiem zacnie. W ogóle jutro krejzi dzień x.x na dzień dobry danka! ale już uknułem plan jak nie iść na 2 pierwsze lekcje i pouczyć się z fizy (taaa, juz to widzę) oraz psychiczne przygotować się na kulturę(owniarski folder) oraz matmę(zaliczenie z f. kwadratowej- niby proste ale zawsze sie trzeba napocić...)
ale byleby do piątku! ; D koncert będzie i ogólnie może być fajny dzień ; >
no i jak zawsze było śmiechowo ; p, wpierw, według wskazówek malinowskiego udaliśmy sie za jego uczelnię do WKU (ah te schody... >.<) ale żeby nie było za pięknie okazało się że to nie tu i jak potem sie dowiedziałem od pułkownika to gdyby były tam nasze karty to od razu byśmy dostali powołanie do woja hahaha xD
ale jakoś dobrnęliśmy do tego domu nauczyciela (a nawet go minęliśmy ^^) i zaczęła się komedia xD, na dzień dobry poszedł patryś bez dowodu- rzucił kolesiowi kartę motorowerową która wyglądała jak papier toaletowy a żeby w razie był potrzebny PESEL dorzucił kartę emeryta-rencisty XD dostał pojazd od kolesia ale co tam ^^
dalej był irek- bez zaświadczenia że się uczy, bez zdjęć etc etc tez odebrał pogadankę i ruszylmy do poczekalni oglądać tarot na tv4 a z pokoju obok dobiegały rytmy ballady o kwiatach (tak, to ta z "Rezerwatu" XD)
w międzyczasie jak czekaliśmy na rejestrację i resztę mieliśmy wykład o wspaniałościach wojska, wykład o HIV i AIDS no i w końcu HIT każdej komisji- Armageddon ! podobnoć to co roku puszczają ^^
potem już jakoś minęło, rejestracja, lekarz, pułkownik, książeczka i dłuuuga na miasto, na kebaba ; p
poszlimy na jakiegoś kebaba, "chodźcie tam gdzie jest browar", no i poszlimy do jakiejś kebabowni za katedrą w której za 8zł dostałem rekordowo małe coś oraz kupiłem 1 warkę w cenie 3 ; o to przegło paukę
ale przynajmniej dobrze smakował ^^
no i jeszcze w drodze powrotnej krejzi babcia ~50 z kanikułami haha puszczała sobie na komie i ogólnie jej teksty jak gadała przez fon owniły haha
w międzyczasie poszukuję jakiegoś ciekawego kompakcika do ~800zl, mam już parę typów ale wciąż pozostaje kwestia sponsoringu... może uda sie od rodziców choć trochę zorganizować a resztę się jakoś skroi
planuję znów spróbować szczęścia w marshe na weekendy... oby coś tym razem wypaliło to będzie super picuś glancuś ; p
a teraz trza się choć na chwilę zabrać do fizyki żeby ten jedyny sprawdzian napisać całkiem zacnie. W ogóle jutro krejzi dzień x.x na dzień dobry danka! ale już uknułem plan jak nie iść na 2 pierwsze lekcje i pouczyć się z fizy (taaa, juz to widzę) oraz psychiczne przygotować się na kulturę(owniarski folder) oraz matmę(zaliczenie z f. kwadratowej- niby proste ale zawsze sie trzeba napocić...)
ale byleby do piątku! ; D koncert będzie i ogólnie może być fajny dzień ; >
poniedziałek, 25 lutego 2008
Dziewczyna z naprzeciwka
cześć czołem kluski z rosołem!
no to najpierw podam wiadomości z frontu: madź umiera! ratuj ją kto może! jeszcze wczoraj miała abstynencki dzień! o zgrozo! ; p uszy do góry! ; D
dobra starczy bo coś sie jeszcze mnie stanie haha ^^ wiec trza teraz napisać co żem porabiał wczoraj.
Ino wczoraj wyruszyłem z patrysiem do intermarshe na tymbarka i po nestea. Jak zawsze tymbarkowy morał wymiótł na całej linii- "już w sklepie wpadłaś mi w oko" oraz patrykowy "poznać sprytnego po jego kapslu"
no i oczywiście jak mógłby sie obyć dzień bez tysiola i magdy ; p przyszły, wystraszyły patryka tak że ten pobiegł do domu i zaczęły tworzyć rysunki dziwnej treści na tymbarkowych butelkach i robić wpisy w komie w kalendarzu. No i również wyszło na jaw że nie wiedziały kiedy jest ich święto! ; o szok jednym słowem!
potem sie jeszcze poszlajalimy, patryś sie znalazł i znów zgubił i żem odprowadził dziewczyny
no i jak żem do domu wrócił moje skarpety zafundowały mnie cudotwórczą inhalację ^^ prawie kataru już nie mam ^^ chyba to opatentuje
a dziś sie praktycznie nic nie działo, rano do przechodni na mierzenie ciśnienia (120\80 ; o, tak jakby normalne), potem na matmę, parę zadań sie zrobiło i jedno mordercze rozpykał rys ^^
a potem do szewca oddac buty, do playa oddać szajsunga do serwisu wreszcie bo już do końca sie rozsypał ;x
dostałem z370, kicz, niewygodnie, nieporęczne, za małe przyciski, nie fajne dzwonki... oby sie szybko uwinęli z naprawą tamtego...
no nic ten tego, koniec wpisa, i jeszcze raz uszy do góry ! ; D
lapcie jeszcze klasowe zdjecie ze strazy :

wootwoootwootwootwootwoootwoot
http://i32.tinypic.com/2hsadev.jpg
no to najpierw podam wiadomości z frontu: madź umiera! ratuj ją kto może! jeszcze wczoraj miała abstynencki dzień! o zgrozo! ; p uszy do góry! ; D
dobra starczy bo coś sie jeszcze mnie stanie haha ^^ wiec trza teraz napisać co żem porabiał wczoraj.
Ino wczoraj wyruszyłem z patrysiem do intermarshe na tymbarka i po nestea. Jak zawsze tymbarkowy morał wymiótł na całej linii- "już w sklepie wpadłaś mi w oko" oraz patrykowy "poznać sprytnego po jego kapslu"
no i oczywiście jak mógłby sie obyć dzień bez tysiola i magdy ; p przyszły, wystraszyły patryka tak że ten pobiegł do domu i zaczęły tworzyć rysunki dziwnej treści na tymbarkowych butelkach i robić wpisy w komie w kalendarzu. No i również wyszło na jaw że nie wiedziały kiedy jest ich święto! ; o szok jednym słowem!
potem sie jeszcze poszlajalimy, patryś sie znalazł i znów zgubił i żem odprowadził dziewczyny
no i jak żem do domu wrócił moje skarpety zafundowały mnie cudotwórczą inhalację ^^ prawie kataru już nie mam ^^ chyba to opatentuje
a dziś sie praktycznie nic nie działo, rano do przechodni na mierzenie ciśnienia (120\80 ; o, tak jakby normalne), potem na matmę, parę zadań sie zrobiło i jedno mordercze rozpykał rys ^^
a potem do szewca oddac buty, do playa oddać szajsunga do serwisu wreszcie bo już do końca sie rozsypał ;x
dostałem z370, kicz, niewygodnie, nieporęczne, za małe przyciski, nie fajne dzwonki... oby sie szybko uwinęli z naprawą tamtego...
no nic ten tego, koniec wpisa, i jeszcze raz uszy do góry ! ; D
lapcie jeszcze klasowe zdjecie ze strazy :
wootwoootwootwootwootwoootwoot
http://i32.tinypic.com/2hsadev.jpg
niedziela, 24 lutego 2008
Ladies and gentelman
niedziela, całkiem rano, w głośnikach pustki na przemian z 2PU i wu-hae, czyli zapoznaje nowe rytmy ^^ chłopi leżą na łóżku i czekają aż wreszcie łaskawie sięgnę po nich i zacznę czytać (nuuuuuuuuuda ;<)
podobne matma, ale z nią poromansuję już niedługo, i jutro też, pojutrze też, popojutrze nie, popopojutrze też, itd
^^ wczoraj żem się prawie że poranną porą wybrałem się z pietrkiem na poszukiwania koszulki 4 himpolatalimy i wygrzebałem dla siebie fajną koszulkę, oceniając na oko była by dla mnie rozmiarowo dobra a była ona koloru żółtego z czarnymi rękawami i super napisem na klacie - H2SO4 czyli siarkowodorem czyli pospolitym gazem który wydobywa się z najczarniejszej dziury ^^
potem obiadek, golenie się bo zarosłem okrutnie wtedy i na amfii ; p ekipa z początku standard ale z czasem sie wykruszyła ale za to przybyła scena pankowa ^^ potem jeszcze ola doszła ale już niebyło tak śmiechowo ;s ale i tak było fajno ; p
w piątek było znów ognisko, ale tym razem o wiele bardziej skromne bo sładało się ono z połamanej gałęzi oraz sterty liści i trawy ^^
ale ognisko nie było główną atrakcją lecz LEŚNY DZBAN xD wytrawny napój winopodobny z żabki w opakowaniu po danonkach XD total own, ale muszę przyznać że zapach miało swojskiego bimbru ale smak to... syf, kiła, mogiła, spirytusowachemia ale patryś zażarty wojownik obalił 1,5 dzbana ^^ i robiliśmy kanapki jehehehe
ale gwiazdami tego dnia byli arek z krzychem ^^. Arek postawił nam browary po czym sie zwinął gdzieś a krzysia zatopił wytrawne wino z bezcłowego xD
a teraz piosnka mego autorstwa:
"Nigdy więcej,
nie mów do mnie,
kup mi nalewkę"
hrhrhr, a teraz sie zaczynają rekolekcje które będą wyglądać tak:
wake up->gabinet zabiegowy w przychodni->szkoła->amfi
wyjątek: środa bo ponieważ WKU ^^ oj będzie się działo ; p
zdaje się że to wszystko, teraz byle do południa ^^
podobne matma, ale z nią poromansuję już niedługo, i jutro też, pojutrze też, popojutrze nie, popopojutrze też, itd
^^ wczoraj żem się prawie że poranną porą wybrałem się z pietrkiem na poszukiwania koszulki 4 himpolatalimy i wygrzebałem dla siebie fajną koszulkę, oceniając na oko była by dla mnie rozmiarowo dobra a była ona koloru żółtego z czarnymi rękawami i super napisem na klacie - H2SO4 czyli siarkowodorem czyli pospolitym gazem który wydobywa się z najczarniejszej dziury ^^
potem obiadek, golenie się bo zarosłem okrutnie wtedy i na amfii ; p ekipa z początku standard ale z czasem sie wykruszyła ale za to przybyła scena pankowa ^^ potem jeszcze ola doszła ale już niebyło tak śmiechowo ;s ale i tak było fajno ; p
w piątek było znów ognisko, ale tym razem o wiele bardziej skromne bo sładało się ono z połamanej gałęzi oraz sterty liści i trawy ^^
ale ognisko nie było główną atrakcją lecz LEŚNY DZBAN xD wytrawny napój winopodobny z żabki w opakowaniu po danonkach XD total own, ale muszę przyznać że zapach miało swojskiego bimbru ale smak to... syf, kiła, mogiła, spirytusowachemia ale patryś zażarty wojownik obalił 1,5 dzbana ^^ i robiliśmy kanapki jehehehe
ale gwiazdami tego dnia byli arek z krzychem ^^. Arek postawił nam browary po czym sie zwinął gdzieś a krzysia zatopił wytrawne wino z bezcłowego xD
a teraz piosnka mego autorstwa:
"Nigdy więcej,
nie mów do mnie,
kup mi nalewkę"
hrhrhr, a teraz sie zaczynają rekolekcje które będą wyglądać tak:
wake up->gabinet zabiegowy w przychodni->szkoła->amfi
wyjątek: środa bo ponieważ WKU ^^ oj będzie się działo ; p
zdaje się że to wszystko, teraz byle do południa ^^
czwartek, 21 lutego 2008
Cytrusowa rewolucja!
no to więc nastał ten dzień w którym światło dzienne ujrzy długo oczekiwany post! brawa bić!
zaczniemy od dnia pańskiego dzisiejszego czyli czwartku. Więc wstałem o godzinie 7:32 obudzony przez rytmicznie napierdzielanie młotków i innego rodzaju średnich narzędzi do zrywania papy z dachu (czyt. młotki, siekiery) al co tam, jak szczotkowałem zęby to tylko słyszałem w lofciku(chyba tak to sie zwie) *puk* *puk* *puk* *bum* i tuuuuman kurzu sie wydostał zza kratki Oo fajno co nie?^^
w szkole jak to w szkole, trochu śmiechu ; p jacek przyszedł zgolony, kapke hardkorowo jak na szkolne warunki ale co tam ; p
na matmie w końcu ze śledziem napisaliśmy zaliczenie z f. liniowej. Ładne, proste ale, obawiam się że jedno zadanie było aż za proste i mogłem się dziabnąć na nim ;s ale co tam ^^
a po południu z mamą skleiłem faworków i skoczyłem z patrysiem do media experta. Spotkalimy tam golisa, pogadali chwile i kot dopadł prostreeta ;p chłopak sie zagrał, nawet jak pracownik chciał przejechać z wózkiem ten nie odstąpił pada i zażarcie napierdzielał ^^ dopiero jak sie zjawił kierownik i poczęstował nas tekstem "To nie salon gier chłopaki" odstąpił ; p
a potem standardowo- amfi, tymbark i dom. Nooo jeszcze sie dowiedziałem że madź daje z boku i jutro znów ognicho z bonusami ; > ale i tak nie będę pił
a z dni wcześniejszych to praktycznie podobnie było, wyjątek był wtorek bo każdy był czymś zajęty i nie chcieli wypełznąć ;s
a w szkole jedynym takim ciekawszym akcentem był tekst "ma pani epulsa?" skierowany do jakiejś kolesiówy z WSB co nam warsztaty prowadziła
no i teraz poczęstuje Was tymbarkowymi tekstami:
"brzydkie kapslątko"
"tymbarkowy talizman"
"powala mnie Twój uśmiech"
"Twój uśmiech mnie uskrzydla" (wysłałem go sms'em do kilku osób i oto odpowiedzi #1-wypierdalaj #-2 ze co znaczy sie? teraz mam chemie i potem wf #2;4 *nic*)
no to by było tyle, pewnie cos zapomniałem ale kij z tym, pozdro all elo elo 3-5-0 zią zią jutro znów do krzysia ^^
zaczniemy od dnia pańskiego dzisiejszego czyli czwartku. Więc wstałem o godzinie 7:32 obudzony przez rytmicznie napierdzielanie młotków i innego rodzaju średnich narzędzi do zrywania papy z dachu (czyt. młotki, siekiery) al co tam, jak szczotkowałem zęby to tylko słyszałem w lofciku(chyba tak to sie zwie) *puk* *puk* *puk* *bum* i tuuuuman kurzu sie wydostał zza kratki Oo fajno co nie?^^
w szkole jak to w szkole, trochu śmiechu ; p jacek przyszedł zgolony, kapke hardkorowo jak na szkolne warunki ale co tam ; p
na matmie w końcu ze śledziem napisaliśmy zaliczenie z f. liniowej. Ładne, proste ale, obawiam się że jedno zadanie było aż za proste i mogłem się dziabnąć na nim ;s ale co tam ^^
a po południu z mamą skleiłem faworków i skoczyłem z patrysiem do media experta. Spotkalimy tam golisa, pogadali chwile i kot dopadł prostreeta ;p chłopak sie zagrał, nawet jak pracownik chciał przejechać z wózkiem ten nie odstąpił pada i zażarcie napierdzielał ^^ dopiero jak sie zjawił kierownik i poczęstował nas tekstem "To nie salon gier chłopaki" odstąpił ; p
a potem standardowo- amfi, tymbark i dom. Nooo jeszcze sie dowiedziałem że madź daje z boku i jutro znów ognicho z bonusami ; > ale i tak nie będę pił
a z dni wcześniejszych to praktycznie podobnie było, wyjątek był wtorek bo każdy był czymś zajęty i nie chcieli wypełznąć ;s
a w szkole jedynym takim ciekawszym akcentem był tekst "ma pani epulsa?" skierowany do jakiejś kolesiówy z WSB co nam warsztaty prowadziła
no i teraz poczęstuje Was tymbarkowymi tekstami:
"brzydkie kapslątko"
"tymbarkowy talizman"
"powala mnie Twój uśmiech"
"Twój uśmiech mnie uskrzydla" (wysłałem go sms'em do kilku osób i oto odpowiedzi #1-wypierdalaj #-2 ze co znaczy sie? teraz mam chemie i potem wf #2;4 *nic*)
no to by było tyle, pewnie cos zapomniałem ale kij z tym, pozdro all elo elo 3-5-0 zią zią jutro znów do krzysia ^^
poniedziałek, 18 lutego 2008
The Pretender
What if I say I'm not like the others?
What if I say I'm not just another one of your plays
You're the pretender
What if I say I will never surrender?
What if I say I'm not just another one of your plays
You're the pretender
What if I say I will never surrender?
lawl, właśnie wróciłem ze szkoły i jestem po 2 niemcach i 3 matmach i czuję się jakbym zwalił całą przyczepę zboża solo ;x dodatkowo wynik był 2:4 dla mnie i śledzia co nie jest zbyt porażające, wręcz wynik wprowadzający w rozpacz i prowadzący do pytania: Dlaczego kurczę nie wybrałem WOS'u na maturę tylko matmę?! tak bym sobie teraz leżał i sie opierdzielał totalnie ^^ a tak to siedzę i rozwiązuje jakieś zadania które można podzielić na: łatwe i szybkie do zrobienia, łatwe z dużą ilością pierdzielenia, średnie- trza pomyśleć oraz OWNED- przebijają wszystko i żeby je zrobić trza się napocić i to całkiem sporo ;s
starczy smęcenia, jeszcze muszę napisać o pierdzielonym fartuchu śledziu który dostał za darmo 3 z WOS'u >.< pewnie ala sie dziabła i pomyślała że dałem recke swoją i jego...
Wczoraj był zabawny dzionek ; D mianowicie poszedłem ze śledziem na piwo (!) a potem skoczyliśmy z resztą ekipy naaaaa ognisko ^^ ugrzali se kiełbaski, chlebka, jedli zwęglone ziemniaki a śledź sie spił xD droga powrotna lepsza była bo ponieważ sie dorwali do wózka z eko którym to chcieli sie powozić hahah ale fajnie loty mieli chłopcy ^^ a potem nas Panowie Policjanci wylegitymowali ekryk ich wyśmiał i poszli my do domu ^^ tak to w skrócie można opisać, kto był to wie co się działo ^^
dodatkowoż pewna osoba sie chyba nakręciła na pewien plan ^^ a jak tak to beeedzie śmiesznie, oj będzie ; p
jeszcze parę dropów:
http://www.photoblog.pl/szyderczysmiech/12545209 ^^

a teraz idę pograć w hard to be god'a ^^
starczy smęcenia, jeszcze muszę napisać o pierdzielonym fartuchu śledziu który dostał za darmo 3 z WOS'u >.< pewnie ala sie dziabła i pomyślała że dałem recke swoją i jego...
Wczoraj był zabawny dzionek ; D mianowicie poszedłem ze śledziem na piwo (!) a potem skoczyliśmy z resztą ekipy naaaaa ognisko ^^ ugrzali se kiełbaski, chlebka, jedli zwęglone ziemniaki a śledź sie spił xD droga powrotna lepsza była bo ponieważ sie dorwali do wózka z eko którym to chcieli sie powozić hahah ale fajnie loty mieli chłopcy ^^ a potem nas Panowie Policjanci wylegitymowali ekryk ich wyśmiał i poszli my do domu ^^ tak to w skrócie można opisać, kto był to wie co się działo ^^
dodatkowoż pewna osoba sie chyba nakręciła na pewien plan ^^ a jak tak to beeedzie śmiesznie, oj będzie ; p
jeszcze parę dropów:
http://www.photoblog.pl/szyderczysmiech/12545209 ^^

a teraz idę pograć w hard to be god'a ^^
piątek, 15 lutego 2008
You vs. Me
i o to nowy post bo widzę że moi fani zawiedli się brakiem czegoś wczoraj więc dzisiaj trzeba nadrobić straty ^^, sęk w tym że nie wiem od czego tutaj by zacząć
więc może zacznę od dzisiaj, czyli piątku- a dzionek zaczął się od wizyta u doktora krzysia który, jak już pisałem wywróżył mi nadciśnienie, zlecił parę badań, coś pogadał i kazał przyjść ponownie jak je zrobię. Zrobiłbym dziś ale "trzeba być nadczo" więc cya till środa ; p
a że się wizyta skończyła szybciej i przypadkiem trafiłem na majkę z którą trafiłem pod klatkę piotra który namówił mnie do pójścia do szkoły ; o na przedsiębiorczości grali my w państwa-miasta (wygrałem sasasasasasasas ; D) a tymczasem 'reszta' klasy gadała o "poważnych decyzjach" czy coś. W każdym razie piotr mnie po tej lekcji opuścił i sam żem siedział na kolejnej zwykłej lekcji polskiego. Noooo prawie zwykłej- wyłączając 'szlabany' na drzwiach i pana kolejarza w ciuchci ^^ no i jeszcze kartkówka byłaaa ale to już inna bajka
teraz trza nadrobić wczorajsze zaległości czyli napisać to co robiłem wczoraj. No to więc nie było zaliczenia, była 1 matma oraz oferta przesiadywania na matmie zamiast innych lekcjach z czego nie omieszkam skorzystać ^^ szczególnie szczęśliwy będę jak uda się mnie ugadać z panią E.K. jeśli bym usłyszał 'tak' to cud miód orzeszki i polewa czekoladowa! ; D
po lekcjach poczytałem sobie książkę, zbudowałem sobie miasto w SC3k (16k mieszkańców, income ~4k so far) i później wyruszyłem dokulturniać się (aka odchamiać się) czyli na przedstawienie. W międzyczasie jak kot z malim i juniorem spożywali 'polepszacze rozkminiania' minęło nas chyba z 4-5 razy radiowóz + prawie-jak-moher-babcia-szpieg ale o dziwo nie spisali, nic ;x
kiedy już rozpoczęło się przedstawienie (lechy z lodówki po 5zł not ftw) rozpoczęło się rozkminianie ocb. I przyznaję się bez bicia że nic nie rozkminiłem, zresztą jak każdy kogo się pytałem ^^ dopiero majka powiedziała że się trzeba akceptować takim jak się jest, cośtam cośtam, skleroza nie boli
2nd przedstawienie było o podobnej tematyce ale, jakby to określić, bardziej wymowne i 16+ ^^ było ono o ludziach z deformacjami (tutaj akurat o trójcyckowej pannie) ale co tam dużo będę opowiadać śmieszne było dość
po tym ruszyliśmy ekipą na amfi po drodze zaliczając bank'o'mat. A na amfi jak na amfi, troche piwa, troche smiechu itd. Ale część ekipy się dość szybko wykruszyła i sobie poszła i zostałem z maliną i juniorem. Koło 11 poszlimy na cpn ale trafiliśmy na rozliczenie kas, więc nie mogliśmy wejść do środka i ogrzać sie ;s po jakimś czasie przyjechali policjanci któży zaopatrzyli się w 'prowiant'. Tym 'prowiantem' był 0,5 bolsa i sprite ^^ ale "to nie dla nas, to nie dla nas" ^^ ta ta ale jak stare polskie przysłowie mówi "Policjant nie kaktus, pić musi"
wracając do tematu, ogrzać się gdzieś trza było więc skoczyliśmy do WC gdzie zdropiłem parę podkładów (skan niżej^^). Po otwarciu cpn'u poczytalem z juniorem ckm i sie powinelim do domu.
Co mnie dość zdziwiło to to że matka nie dzwoniła ani nic potem nie gadała ;x dziwnee
a oto i drop:

i to by było na tyle, kthxbai
więc może zacznę od dzisiaj, czyli piątku- a dzionek zaczął się od wizyta u doktora krzysia który, jak już pisałem wywróżył mi nadciśnienie, zlecił parę badań, coś pogadał i kazał przyjść ponownie jak je zrobię. Zrobiłbym dziś ale "trzeba być nadczo" więc cya till środa ; p
a że się wizyta skończyła szybciej i przypadkiem trafiłem na majkę z którą trafiłem pod klatkę piotra który namówił mnie do pójścia do szkoły ; o na przedsiębiorczości grali my w państwa-miasta (wygrałem sasasasasasasas ; D) a tymczasem 'reszta' klasy gadała o "poważnych decyzjach" czy coś. W każdym razie piotr mnie po tej lekcji opuścił i sam żem siedział na kolejnej zwykłej lekcji polskiego. Noooo prawie zwykłej- wyłączając 'szlabany' na drzwiach i pana kolejarza w ciuchci ^^ no i jeszcze kartkówka byłaaa ale to już inna bajka
teraz trza nadrobić wczorajsze zaległości czyli napisać to co robiłem wczoraj. No to więc nie było zaliczenia, była 1 matma oraz oferta przesiadywania na matmie zamiast innych lekcjach z czego nie omieszkam skorzystać ^^ szczególnie szczęśliwy będę jak uda się mnie ugadać z panią E.K. jeśli bym usłyszał 'tak' to cud miód orzeszki i polewa czekoladowa! ; D
po lekcjach poczytałem sobie książkę, zbudowałem sobie miasto w SC3k (16k mieszkańców, income ~4k so far) i później wyruszyłem dokulturniać się (aka odchamiać się) czyli na przedstawienie. W międzyczasie jak kot z malim i juniorem spożywali 'polepszacze rozkminiania' minęło nas chyba z 4-5 razy radiowóz + prawie-jak-moher-babcia-szpieg ale o dziwo nie spisali, nic ;x
kiedy już rozpoczęło się przedstawienie (lechy z lodówki po 5zł not ftw) rozpoczęło się rozkminianie ocb. I przyznaję się bez bicia że nic nie rozkminiłem, zresztą jak każdy kogo się pytałem ^^ dopiero majka powiedziała że się trzeba akceptować takim jak się jest, cośtam cośtam, skleroza nie boli
2nd przedstawienie było o podobnej tematyce ale, jakby to określić, bardziej wymowne i 16+ ^^ było ono o ludziach z deformacjami (tutaj akurat o trójcyckowej pannie) ale co tam dużo będę opowiadać śmieszne było dość
po tym ruszyliśmy ekipą na amfi po drodze zaliczając bank'o'mat. A na amfi jak na amfi, troche piwa, troche smiechu itd. Ale część ekipy się dość szybko wykruszyła i sobie poszła i zostałem z maliną i juniorem. Koło 11 poszlimy na cpn ale trafiliśmy na rozliczenie kas, więc nie mogliśmy wejść do środka i ogrzać sie ;s po jakimś czasie przyjechali policjanci któży zaopatrzyli się w 'prowiant'. Tym 'prowiantem' był 0,5 bolsa i sprite ^^ ale "to nie dla nas, to nie dla nas" ^^ ta ta ale jak stare polskie przysłowie mówi "Policjant nie kaktus, pić musi"
wracając do tematu, ogrzać się gdzieś trza było więc skoczyliśmy do WC gdzie zdropiłem parę podkładów (skan niżej^^). Po otwarciu cpn'u poczytalem z juniorem ckm i sie powinelim do domu.
Co mnie dość zdziwiło to to że matka nie dzwoniła ani nic potem nie gadała ;x dziwnee
a oto i drop:

i to by było na tyle, kthxbai
środa, 13 lutego 2008
I'm the King and she's my Queen
wczorajszy dzień nie był aż taki zły ^^ w szkole nie siedziałem do 16 i pojechałem se do babci i tam sie najadłem placków, ciasteczków i innych słodkości
danka jest teraz na zwolnieniu czy cuś bo dzisiaj i jutro na 9.50 ; D i po kilka luźnych lekcji, nooo moze z wyjątkiem jutrzejszego dnia ; p dzisiaj też co mnie baaardzo zaskoczyło to lekcja polskiego. Co ku powszechnemu zdziwieniu i pewnie i przyjemności mieliśmy DWIE NORMALNE lekcje! ; O przerobilim 2 wiersze i zapisali 4 kartki in da zeszyt, oby tak dalej hahah ^^
co do jutrzejszego dnia, Walętyśki jutro! pewnie jedyną rzeczą która by mi przypomniała że jutro walętyśki to powszechny spam i opisy innych ; p, pamiętam o nich dlatego że jutro zaliczenie z matmy- ot taki podarek na rozrywkę haha ^^
no i plan lekcji jutrzejszy też wymiata- 9.50 fiza, 3 matmy, dom ^^ a w piątek chyba sie wybiorę do łukmina więc beeeeede miał duuuuuużo czasu po południu i sie chyba skusze na to przedstawienie in da kręgielnia a już na pewno na amfi ^^ szkoda że w piątek koncert płatny ;< bym poszedł ale 10zl przekracza mój budżet ;x
teraz pora cosik polecić, zacznijmy więc od filmów, na pierwsze danie Hitman.
Co tu dużo o nim pisać, dobry film, fajny klimat i ogólne wykonanie. Coponiektóży mieli zastrzeżenia co do aktora grającego 47- prawda czasem był trochę za sztywny ale ogólnie to bardzo dobrze zagrał. Fabuła zletka naciągana ale i tak fajna, jedyne czego bym sie czepił mocniej to pojedynku na katany na stacji- przesada moim zdaniem.
Next film to Beowulf. Właściwie to nie film tylko bajka, całkiem przyjemna zresztą. Postaci ładnie wyrenderowane, choć czasami animacja szwankowala (konnica szczególnie). Angielski postaci wył wymawiany z dość dziwnym akcentem co powodowało czasami niezrozumienie co oni mówili (dobrze ze napisy miałem ^^). Największe pochwały należą się twórcom za smoka- to jeden za najpiękniejszych gadów jakiekolwiek widziałem w grze czy w filmie, cud, miód i orzeszki! Ale ten film radziłbym potraktować jako baśń do oglądnięcia i nic ponadto.
polecam również zespół HorrorPops który gra bardzo zacnie (thx madź ^^). Ich najnowsza płyta "Kiss kiss kill kill" naprawdę dobra i szerze polecam. Starsze też są fajne ale miejscami brak w nich czegoś. Linki do płyt poniżej ^^
http://rapidshare.com/files/23734757/HPHY.rar.html hasło: pEb
http://rapidshare.com/files/60123883/hpbio_.rar hasło klotser
http://rapidshare.com/files/77772467/Horrorpops_-_Kiss_Kiss_Kill_Kill.rar
a teraz rozwiązanie konkursu dla rozkminiaczy: odpowiedzią prawidłową był tararararararararara Mali !
zdecydowanie wśród odpowiedzi górowała Magda ^^
z rodzynków mogę wymienić mamę oraz matematykę
i to na tyle, wracam ownować akrusz maturalny ^^
btw. pozdro plem <3
danka jest teraz na zwolnieniu czy cuś bo dzisiaj i jutro na 9.50 ; D i po kilka luźnych lekcji, nooo moze z wyjątkiem jutrzejszego dnia ; p dzisiaj też co mnie baaardzo zaskoczyło to lekcja polskiego. Co ku powszechnemu zdziwieniu i pewnie i przyjemności mieliśmy DWIE NORMALNE lekcje! ; O przerobilim 2 wiersze i zapisali 4 kartki in da zeszyt, oby tak dalej hahah ^^
co do jutrzejszego dnia, Walętyśki jutro! pewnie jedyną rzeczą która by mi przypomniała że jutro walętyśki to powszechny spam i opisy innych ; p, pamiętam o nich dlatego że jutro zaliczenie z matmy- ot taki podarek na rozrywkę haha ^^
no i plan lekcji jutrzejszy też wymiata- 9.50 fiza, 3 matmy, dom ^^ a w piątek chyba sie wybiorę do łukmina więc beeeeede miał duuuuuużo czasu po południu i sie chyba skusze na to przedstawienie in da kręgielnia a już na pewno na amfi ^^ szkoda że w piątek koncert płatny ;< bym poszedł ale 10zl przekracza mój budżet ;x
teraz pora cosik polecić, zacznijmy więc od filmów, na pierwsze danie Hitman.
Co tu dużo o nim pisać, dobry film, fajny klimat i ogólne wykonanie. Coponiektóży mieli zastrzeżenia co do aktora grającego 47- prawda czasem był trochę za sztywny ale ogólnie to bardzo dobrze zagrał. Fabuła zletka naciągana ale i tak fajna, jedyne czego bym sie czepił mocniej to pojedynku na katany na stacji- przesada moim zdaniem.
Next film to Beowulf. Właściwie to nie film tylko bajka, całkiem przyjemna zresztą. Postaci ładnie wyrenderowane, choć czasami animacja szwankowala (konnica szczególnie). Angielski postaci wył wymawiany z dość dziwnym akcentem co powodowało czasami niezrozumienie co oni mówili (dobrze ze napisy miałem ^^). Największe pochwały należą się twórcom za smoka- to jeden za najpiękniejszych gadów jakiekolwiek widziałem w grze czy w filmie, cud, miód i orzeszki! Ale ten film radziłbym potraktować jako baśń do oglądnięcia i nic ponadto.
polecam również zespół HorrorPops który gra bardzo zacnie (thx madź ^^). Ich najnowsza płyta "Kiss kiss kill kill" naprawdę dobra i szerze polecam. Starsze też są fajne ale miejscami brak w nich czegoś. Linki do płyt poniżej ^^
http://rapidshare.com/files/23734757/HPHY.rar.html hasło: pEb
http://rapidshare.com/files/60123883/hpbio_.rar hasło klotser
http://rapidshare.com/files/77772467/Horrorpops_-_Kiss_Kiss_Kill_Kill.rar
a teraz rozwiązanie konkursu dla rozkminiaczy: odpowiedzią prawidłową był tararararararararara Mali !
zdecydowanie wśród odpowiedzi górowała Magda ^^
z rodzynków mogę wymienić mamę oraz matematykę
i to na tyle, wracam ownować akrusz maturalny ^^
btw. pozdro plem <3
poniedziałek, 11 lutego 2008
Bite it, slash it!
no i tak oto sie zaczął nowy semestr mej nauki in da liceum. No i oczywiście pierwszy dzień w szkole i przyznaje się bez bicia że ten rozpiździel co żem napotkał przerósł mnie. Ale nie ma co, zabawnie przynajmniej było. Rozwiały się też pewne marzenia związanie z pewnymi przedmiotami, a dokładniej historia i wos. Nastawiony bylem na opierdzielanie się i ogólny luz a tu zonk ;x trza będzie napisać parę recenzji i czegoś tam jeszcze oraz prace klasową, czyli dodatkowa nauka.
a jutro wtorek i nieciekawa perspektywa siedzenia w szkole do 16+ przy złych wiatrach ;< i jeszcze sie żem dowiedział że 27 luty to rekolekcje ;< źle źle źle, już sie łudziłem że będę mógł pośmiać sie z ludzi siedzących na inglishu czy jakim innym przedmiocie. A tu zonk ;< źle źle
pora kończyć bo bo herbata mnie już wystygła, placek się zjadł a madź mnie częstuje kanapkami, czyli coś jest nie tak
dla tych co by chcieli rozkminiać tytuł posta to zaspoiluje i powiem że to tytuł rodziału mangi bleach'a w którym to Zaraki (wymiatacz na wymiatacze, przyjmij to do wiadomości sagi^^) rozpoczyna swój pojedynek z Nnotrią
ahaaaaa, dla zawodowych rozkminiaczy kc M.
glhf ^^
a jutro wtorek i nieciekawa perspektywa siedzenia w szkole do 16+ przy złych wiatrach ;< i jeszcze sie żem dowiedział że 27 luty to rekolekcje ;< źle źle źle, już sie łudziłem że będę mógł pośmiać sie z ludzi siedzących na inglishu czy jakim innym przedmiocie. A tu zonk ;< źle źle
pora kończyć bo bo herbata mnie już wystygła, placek się zjadł a madź mnie częstuje kanapkami, czyli coś jest nie tak
dla tych co by chcieli rozkminiać tytuł posta to zaspoiluje i powiem że to tytuł rodziału mangi bleach'a w którym to Zaraki (wymiatacz na wymiatacze, przyjmij to do wiadomości sagi^^) rozpoczyna swój pojedynek z Nnotrią
ahaaaaa, dla zawodowych rozkminiaczy kc M.
glhf ^^
niedziela, 10 lutego 2008
Me plus one
dawno zem nie pisal, prawie tydzien minal od ostatniego ale co tam, kto to czyta ^^
ferie sie skonczyly i mozna by je podsumowac. z reka na sercu moge powiedziec ze byly calkiem pracowite, mianowicie przeczytalem nad niemnem, prare powieastek orzeszkowe, dziady i costam jeszcze ale tytulu zapomnialem ; <
z matmy zrobilem z 7-8 arkuszy maturalnych oraz troche zadan na chybil trafil z ksiazki, wiekszosc dobrze : D ale te zadania z arkuszy proste byly, wrecz za proste ale zawsze jakas praktyka
co wiecej moge napisac o feriach, w gorzowi zem byl z tysiem, madziem, majka i malim (<33) na lejdis (oprocz 2 ostatnich personow) i ten film okaza sie byc boskim, teksty powalaly na miejscu. Napisalbym z kilka ale niechcem pospoilowac ludziom zabawy^^ w ten sam dzien dostalem rowniez wezwanie na komisje wojskowa, 27 dokladniej co wypada w srode i nie wiem czy sie cieszyc czy nie bo chyba do tego momentu plan sie zmieni ;< ale i tak bedzie fun
^^
a od jutra grejt kombek tu shuul ^^, zapewnie trochu osob sie zdziwi i uzna mnie za ten tego tamtego ale powiem ze mysl o powrocie do szkoly przyjmuje z niejaka radoscia. Chodzi mnie o to ze niebede musial sie tyle nudzic rankiem mysla co by tu zrobic by zabic czas do obiadu. Sa tez i zle strony, coby tu sie wysilac napisze elektra i wszystko jasne
szkola a dokladniej pewni nauczyciele na pewno zmobilizuja mnie do pracy nad majowym hardkorem haha, chodzi mnie dokladniej o prezentacje maturalna i ogolnie matme
napisze jeszcze o dosc ciekawej grze ktora juz mnie sie downloaduje. Mianowicie mowa o Hard to be a God ktora sie pojawila niz z tad, ni z owad i calkiem fajnie wyglada. Oparta podobnoc jest na ksiazce o tym samym tytule i opowiada historie jakiegos kolesia ktory zapewne w dosc krotkim czasie sie wespnie na wyzyny hierarhi jakichs przy naszej skromnej pomocy. Po spedzeniu 30minut z demem moge porownac to do gothica 3- gra jest oszalmiajaco podobna i posiada ciekawy klimat ktory zacheca do grania. Ciekawy jest tez system walki- kombinacja gothica z savage. Jedyne wady jakie znalazlem przez te pol godziny to dosc irytujaca kamera- akcja jest pokazana z rzutu izometrycznego ktory niezapewnia dobrego pola widzenia oraz brak alternatywnych wersji konwersacji. Opisze to na przykladzie jednego z questow- mamy sie dostac do obozu rabusi i odzyskac pewien naszyjnik nalezacy do pewnego magnata. Sa 2 sposoby na rozwiazanie tego- wjazd w ich obozowisko i urzadzenie radosnej masakry badz przebranie sie za jednego z nich i rozwiazanie tego po dyplomatycznemu i rodzi sie wtedy oferta zeby to odkupic za 300 sztuk zlota. I nie ma zadnej wersji dialogowej aby to odrzucic czy cus ;< not ftw, ale to moze dlatego ze to demo ^^ hope so
dobra wrzucem jeszcze fote z soboty

i polece przesluchanie Kasabiana
no to na tyle i pozdro dla sledzia ktory wrecz nie moze sie doczekac naszego spotkania muawahahahahah
ferie sie skonczyly i mozna by je podsumowac. z reka na sercu moge powiedziec ze byly calkiem pracowite, mianowicie przeczytalem nad niemnem, prare powieastek orzeszkowe, dziady i costam jeszcze ale tytulu zapomnialem ; <
z matmy zrobilem z 7-8 arkuszy maturalnych oraz troche zadan na chybil trafil z ksiazki, wiekszosc dobrze : D ale te zadania z arkuszy proste byly, wrecz za proste ale zawsze jakas praktyka
co wiecej moge napisac o feriach, w gorzowi zem byl z tysiem, madziem, majka i malim (<33) na lejdis (oprocz 2 ostatnich personow) i ten film okaza sie byc boskim, teksty powalaly na miejscu. Napisalbym z kilka ale niechcem pospoilowac ludziom zabawy^^ w ten sam dzien dostalem rowniez wezwanie na komisje wojskowa, 27 dokladniej co wypada w srode i nie wiem czy sie cieszyc czy nie bo chyba do tego momentu plan sie zmieni ;< ale i tak bedzie fun
^^
a od jutra grejt kombek tu shuul ^^, zapewnie trochu osob sie zdziwi i uzna mnie za ten tego tamtego ale powiem ze mysl o powrocie do szkoly przyjmuje z niejaka radoscia. Chodzi mnie o to ze niebede musial sie tyle nudzic rankiem mysla co by tu zrobic by zabic czas do obiadu. Sa tez i zle strony, coby tu sie wysilac napisze elektra i wszystko jasne
szkola a dokladniej pewni nauczyciele na pewno zmobilizuja mnie do pracy nad majowym hardkorem haha, chodzi mnie dokladniej o prezentacje maturalna i ogolnie matme
napisze jeszcze o dosc ciekawej grze ktora juz mnie sie downloaduje. Mianowicie mowa o Hard to be a God ktora sie pojawila niz z tad, ni z owad i calkiem fajnie wyglada. Oparta podobnoc jest na ksiazce o tym samym tytule i opowiada historie jakiegos kolesia ktory zapewne w dosc krotkim czasie sie wespnie na wyzyny hierarhi jakichs przy naszej skromnej pomocy. Po spedzeniu 30minut z demem moge porownac to do gothica 3- gra jest oszalmiajaco podobna i posiada ciekawy klimat ktory zacheca do grania. Ciekawy jest tez system walki- kombinacja gothica z savage. Jedyne wady jakie znalazlem przez te pol godziny to dosc irytujaca kamera- akcja jest pokazana z rzutu izometrycznego ktory niezapewnia dobrego pola widzenia oraz brak alternatywnych wersji konwersacji. Opisze to na przykladzie jednego z questow- mamy sie dostac do obozu rabusi i odzyskac pewien naszyjnik nalezacy do pewnego magnata. Sa 2 sposoby na rozwiazanie tego- wjazd w ich obozowisko i urzadzenie radosnej masakry badz przebranie sie za jednego z nich i rozwiazanie tego po dyplomatycznemu i rodzi sie wtedy oferta zeby to odkupic za 300 sztuk zlota. I nie ma zadnej wersji dialogowej aby to odrzucic czy cus ;< not ftw, ale to moze dlatego ze to demo ^^ hope so
dobra wrzucem jeszcze fote z soboty

i polece przesluchanie Kasabiana
no to na tyle i pozdro dla sledzia ktory wrecz nie moze sie doczekac naszego spotkania muawahahahahah
wtorek, 5 lutego 2008
"Dobry wieczór, przyszedłem po kiełbasę"
kot pwn xD
dzisiaj kolejny krejzi dzien haha ; D wczoraj les party bylo ktore w dodatku uratowalo mnie od kuzyna! normalnie dzieki! dziewczynki tez se poszalaly z 'drinkami' ale obylo sie bez kolorowych wytryskow muahahha xD
dzisiaj party bylo wieksze- byl danzel, malinoski, iza, kot, tys, etc. etc. i jeszcze sie potem zjawila magda z aleksandrem ^^ zabawnie bylo
plan odwiedzin gorzowskiego kina dojdzie do skutku ale z mniejsza ekipa ;< ale zawsze cos!
postepy z matura coraz wieksze- polski prawie juz skonczony (znaczy sie faza przygotowan) a z matma tez postepy postepy, caly czas do przodu ^^ w piatek nadrobie zaleglosci zwiazane z f. liniowa i zbiorami liczb i bede mogl napisac dobrze 'egzamin sprawdzajacy'
co wiecej moge napisac, cosik mnie wzielo znow na ps'a ^^ oraz to ze podobnoc mam nadcisnienie ;x 140/60 mam badz okolice tego, imo nie jest zle ale 'oni wiedza lepiej'
pozyjemy, zobaczymy a ja ide dalej sluchac muchow ^^
dzisiaj kolejny krejzi dzien haha ; D wczoraj les party bylo ktore w dodatku uratowalo mnie od kuzyna! normalnie dzieki! dziewczynki tez se poszalaly z 'drinkami' ale obylo sie bez kolorowych wytryskow muahahha xD
dzisiaj party bylo wieksze- byl danzel, malinoski, iza, kot, tys, etc. etc. i jeszcze sie potem zjawila magda z aleksandrem ^^ zabawnie bylo
plan odwiedzin gorzowskiego kina dojdzie do skutku ale z mniejsza ekipa ;< ale zawsze cos!
postepy z matura coraz wieksze- polski prawie juz skonczony (znaczy sie faza przygotowan) a z matma tez postepy postepy, caly czas do przodu ^^ w piatek nadrobie zaleglosci zwiazane z f. liniowa i zbiorami liczb i bede mogl napisac dobrze 'egzamin sprawdzajacy'
co wiecej moge napisac, cosik mnie wzielo znow na ps'a ^^ oraz to ze podobnoc mam nadcisnienie ;x 140/60 mam badz okolice tego, imo nie jest zle ale 'oni wiedza lepiej'
pozyjemy, zobaczymy a ja ide dalej sluchac muchow ^^
poniedziałek, 4 lutego 2008
dnia panskiego poniedzialkowego
dawno zem nie pisal i trza nadrobic teraz straty ^^ to moze zaczniemy od dawniejszych dni:
czwartek jak sama nazwa wskazywala byl tlusy, paczkow zem sie najadl, chrustow aka faworkow babci <3333 ale zakonczylo sie bezprocentowo ale co tam ^^ w piatek sie nadrobilo. Ale piatek to ogolnie kipawy byl ;< dunno why, jakos tak
soboty niepamietam (bez skojazen alkocholicy)
a niedziela to znow spotkanie ze ekipa i prawie gay party znow ^^ i znow posmakowalem miodowego mocnego, zniszczylem pare warkoczykow, poznalem danzela (!!) ale ograbily mnie 2 takie niecne ze snikersa ;x
a dzisiaj wstalem, i uruchamiam w zycie plan ogladniecia lejdis in da kino ciekawe czy cos wyjdzie czy znow plan spali na panewce ;x
czwartek jak sama nazwa wskazywala byl tlusy, paczkow zem sie najadl, chrustow aka faworkow babci <3333 ale zakonczylo sie bezprocentowo ale co tam ^^ w piatek sie nadrobilo. Ale piatek to ogolnie kipawy byl ;< dunno why, jakos tak
soboty niepamietam (bez skojazen alkocholicy)
a niedziela to znow spotkanie ze ekipa i prawie gay party znow ^^ i znow posmakowalem miodowego mocnego, zniszczylem pare warkoczykow, poznalem danzela (!!) ale ograbily mnie 2 takie niecne ze snikersa ;x
a dzisiaj wstalem, i uruchamiam w zycie plan ogladniecia lejdis in da kino ciekawe czy cos wyjdzie czy znow plan spali na panewce ;x
Subskrybuj:
Posty (Atom)